|
|
2011-10-04
Piękny Październik
|
| Taki jak 10 lat temu, kiedy urodziła się moja pierworodna. Ciepły, dojrzały, wygrzany jak smakowity jesienny owoc. Pozdrawiam |
|
Komentarzy:
0
|
|
2009-07-21
Wakacyjnie
|
Ale nie do końca. Wywiozłem dziewczyny na nasza działkę a ja pędzę po Polsce i pędzę do piątku a potem 2 tygodnie z dziewczynami. Przemierzając kilometry nasłuchuję ostatnio Kaczmarskiego. Taka podróż w czasie przeszłym bo przestrzeń wymierzają koła samaochodu.
Coś z albumu "trasa koncertowa '97 cz. II".
" Jacek Kaczmarski » Jan Kochanowski
Tak nas Panie obdarzasz, wżdy nam zawsze mało -
Za nic mamy - co mamy, więcej by się chciało.
A przecież ni nam życia ni geniuszu starcza
By skorzystać z bogactwa samej duszy skarbca.
Za to ciało gnębimy, jakby wieczne było:
Krwią wojenny trud płaci, potem zrasza miłość
Aż i w końcu niezdatne do snu ni kielicha;
Trzeszczy, cieknie i śmierdnie, wzdyma się i wzdycha.
Nie zachwycą już nas wtedy szczodre dary boże.
Bośmy kochać to nawykli, z czego czerpać możem.
Późno mądrość przychodzi
Czego pragnąć się godzi.
Ale próżno żałować
Czego nie szło zachować.
Przypomina pergamin i cielęca skóra
Że i drzewiej wiedziano - co teraz skrobią pióra.
Krom grosiwa i jadła i chybkiej obłapki
Zawżdy człeka kusiły te same zagadki:
Po swojemu się każdy ze Stwórcą pasował,
A co siebie nadręczył, innym krwi popsował,
Własnym myślom nie ufał, życie sobie zbrzydził,
Bał się swojego strachu i wstydu się wstydził,
Lubo jako my się cieszył - czym? - nie miał pojęcia
I umierał taki mądry jak był w czas porczęcia.
Żak profesorom krzywy
Martwych nie słuch żywy,
Nie wyciągają wnuki
Z życia dziadów nauki.
Kto cnotami znudzony, nieufny nadziei,
Swoich kroków niepewny - do dworu się klei.
Tam wśród podobnych sobie może się wyszumieć
A przy tym w nic nie wierzyć, niczego nie umieć:
Prałat karci opojów - sam jeszcze czerwony,
Złodziej kluczem potrząsa do skarbca Korony,
Kanclerz wspiera sojusze na ościennym żołdzie,
Mędrcy przed głupotą łby schylają w hołdzie.
Wiem - bo byłem sekretarzem u Króla. Do czasu
Nim wolałem się pokłonić władzy Czarnolasu.
Dwór ma swoje zalety:
Po komnatach - kobiety,
W radach szlachta zasiada
Jeno nie ma z kim gadać.
Kto i bawić się umiał i nie bał się myśleć
Temu starość nie straszna pod lipowym liściem.
Miło dumać wśród brzęku pszczół nad bytowaniem -
Czy się zboża wykłoszą, a czy kuśka stanie,
Czy w powszechnej niezgodzie kraj się znów pogrąży.
Czy się księgę ostatnią w druku ujrzeć zdąży,
Która gwiazoa na niebie - (moja) ta co spada,
Czy ta nad widnokręgiem, co jutrzenką włada?
Tylu bliskich i dalekich dzień po dniu odchodzi
A ja żyję w lat bogactwie, co mi schyłek słodzi...
Im mniej cię co dzień, miodzie -
Tym mi smakujesz słodziej:
I słońcem i księżycem,
Rozkoszą nienasyceń,
Szczodrością moich dni
- Dziękuję ci. "
Pozdrawiam przedwakacyjnie.
|
|
Komentarzy:
5
|
|
2009-05-12
Ballada majowa.
|
Ballada majowa
sł. J. Baran, muz. K. Myszkowski
Stare Dobre Małżeństwo
"brnąłem do ciebie maju
przez mrozy i biele
przez śnieżyce i zaspy
i lute zawieje
przez bezbarwne szpitalne
korytarze stycznia
w tych korytarzch słońce
gasło ustawicznie
a teraz maj dokoła maj
wyświęca ogrody
i cały ja i cały ja
zanurzony w jordanie pogody
a teraz maj i maj i maj
dokoła się święci
od wonnych bzów szlonych bzów
wprost w głowie się kręci
i płyną przeze mnie dmuchawce
jak dzieciństwa echa
i wielka jest majowa noc
kiedy niebo się do ziemi uśmiecha
śpi w twoim wnętrzu chłopiec
w chłopcu pierwszy zachwyt poznaję
z twoich ziaren wyrosną sady
strudzonemu pielgrzymką ulżyj dodaj wiary."
Przypomniało mi się, że kiedyś też miałem 18 lat. Taka mała zaduma, że mimo upływu czasu w duszy gra ta sama melodia.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2009-04-17
Czasami, coraz częściej...
|
| Czasami, a tak naprawdę coraz częściej dochodzę do wniosku, że jedynym sensownym wyjściem jest nie walczyć tylko zaakceptować. Zaakceptować własne ograniczenia, niedoskonałość bliźnich i świata, rzeczywistość a nie wyobrażenia o niej. I nie mam na myśli dezercji czy bylejakości. Czasami szkoda życia, szkoda bicia piany. Są rzeczy ważne, pilne i istotne. Są priorytety i są pierdoły. Jedne i drugie na "p". |
|
Komentarzy:
1
|
|
2009-04-09
...
|
Na czas zadumy nad tym, że :
Miłość nie ma granic,
wierząc Ojcu można dużo wytrzymać,
śmierć jest bramą,
nasze groby też będą puste
wielu głebokich refleksji, czasu radości w gornie najbliższych zyczę Wszystkim, którzy tu bywają.
"W Judejską ziemię wsiąka krew
I milczą drzewa w Nazarecie
W tę samą ciągle gramy grę Jak w nierealnym kabarecie
Nie starcza wiary, skąd ja wziąć
Kiedy Chrystusa na krzyż wznoszą
A gdy pasterza sięga cios
Wnet się i owce też rozproszą.
W księżyca blasku krzyże lśnią
Cień uczepił się szat Mesjasza
W ogrodzie słowik śpiewa pieśń
I czeka noc na cień Judasza.
Nad miastem mdły księżyca blask
I choć po grób być wierni chcemy
Nim kur zapieje, raz po raz
Boga i siebie się zaprzemy.
Przeczymy po raz pierwszy
(I ręce na się trzęsą)
Przeczymy po raz drugi
(Oni i tak zwyciężą)
A trzeci raz przeczymy
Ot tak - z przyzwyczajenia ...
W Judejską ziemię wsiąka krew I pieje kogut w Galilei
W tę samą ciągle gramy grę
Jak Piotr błagamy o nadzieję.
My małej wiary, więc nam wciąż
Wcielenie prawdy na krzyż wznoszą
Bo gdy pasterza sięga cios
Wnet się i owce też rozproszą."
autor słów utworu: K. Kryl
kompozytor: K. Kryl
|
|
Komentarzy:
2
|